Archive for category Literatura piękna

PHP-E

Walcząc z amerykańską dominacją na rynku oprogramowania Unia Europejska postanowiła wprowadzić innowacyjną zmianę: zupełnie nowy język programowania PHP-E. Specjalną odmianę języka PHP dostosowaną do realiów Unii Europejskiej, jej rynku oraz klientów.

Poniżej mamy przykładowy kod źródłowy w tym innowacyjnym języku programowania:

<?php-e
   €zmienna = "hello";
   €druga = "world";

   echo €zmienna." ".€druga."\n";
?>

Na poziomie bibliotek kod ma być zgodny z php, jednakże planowane są w nim rewolucyjne zmiany, które uczynią go lepszym. Niestety, żaden z moich rozmówców nie był w stanie podać przykładu ulepszenia z tego prostego względu, że nie rozpisano jeszcze przetargu na projekt ulepszeń. Dodatkowo zostaną rozpisane przetargi na interpreter języka, dokumentację oraz szkolenia dla programistów. Unia zamierza wyłożyć na to kilkaset milionów euro z programu “Społeczeństwo Informacyjne – Jeden naród, jedna unia, jedna droga”.

Ma to ożywić nowoczesną gospodarkę, spowodować też ożywienie w przemyśle papierniczym i wydawniczym – zwiększy się produkcja oraz sprzedaż książek, zwiększą się też płace w tym sektorze gospodarki. Docelowo wszelkie oprogramowanie serwerowe ma być dostarczane właśnie w php-e. Chłodne komentarze w tej sprawie docierają zza oceanu, komentujący biorą w obronę amerykański monopol, bezpodstawnie insynuując marnotrawstwo pieniędzy podatników, ignorując pozytywny wpływ takich inicjatyw na wewnętrzny rynek unii. Polscy komentatorzy wypowiadają się entuzjastycznie, nieoficjalnie dowiedziałem się, że jeden z dużych serwisów zamierza w przyszłości przejść właśnie na ten język, ze względu właśnie na jego rewolucyjne zmienione podejście do sposobu pisania programów.

Jako ciekawostkę warto dodać, że php-e (czytaj pi-ejdż-pi-juro) będzie reklamowane europejskimi nacjami, igrając ze stereotypami: jurnego juhasa oraz jurnego wikinga.

3 Comments

Wesołych Świąt!

Wesołych Świąt!

Proces powstania tej niezwykłej kartki został opisany tutaj.

,

No Comments

Kolejna krucjata ku północnym krainom

Los, któren wodzi nas ścieżkami pokrętnemi, skromną mą osobę w Wikingów krainę ponownie pokierował. Tedy z kniaziem Krzysztofem, w grodzie Kraka wyprawę swą zaczęliśmy. Stalowem ptaszydłem nad wód Bałtyku niezmierzonymi odmęty przeleciawszy, srodze lotem zmęczone stworzenie pod koniec drogi zmieniając, szczęśliwie w Bergen wylądowalim. Sprawy zakonne załatwiwszy, w okolice najbliższe udać się raczylim, by piękno krainy chłonąć, a ikonografami ku potomności uwieczniać.

img_1756.jpg

Krętymi ścieżkami wiodło nas przeznaczenie, ku nieznanemu, ku tajemnicy między szczyty gór skrytej.

img_1781.jpg

Nagle droga wielkim murem się zakończywszy, finisz naszej wędrówki oznajmiła.

img_1744.jpg

Widok roztaczał się na okolicę całą, dech zapierając.

img_1779.jpg

Kilka kroków wyżej należało się udać, by skarb wielki odnaleźć.

img_1758.jpg

Mur ten ogrom kryształem skrzącej się wody ochraniał. Ręką człowieka jezioro to stworzone, otoczone pięknem i spokojem było. Wszelakie myśli o chęci powrotu w dal uleciały.

img_1723.jpg

Chęć pozostania w tym miejscu dziewiczym przełamawszy ku sadybom ludzkim wrócilim. W nagrodę zapewne, los raz jeszcze łaskawym okiem na nas wejrzał i widokiem zza reaktorowych okien tęsknotę za dziką przyrodą osłodzić pozwolił. Smok niespotykanych rozmiarów na wyciągnięcie ręki niemalże w port wpłynął. Człek przy nim niczym mrówka przy elefancie, czoła uchylić przed gabarytem należy.

img_1801.jpg

I tylko miesiąc, śmiejąc się z góry, korzystał z trzech godzin ciemności, jaka w tym czasie na kraj wikingów spada.

,

No Comments

Operacja: Argentyna

Prolog

Opancerzona limuzyna szefa operacji programistycznych na Europe i Świat sunie cicho opustoszałymi wsiami zachodniej Polski. Dyskretną melodyjką komórka doprasza się o odebranie:
- Tak?
- Jest problem z Jakubem.
- Co tym razem?
- Klient chce aby pojechał i poskręcał kilka kabli.
- No to niech jedzie.
- No tak, ale do Argentyny?

Wyjazd

Plan operacji zakłada wyjazd do Argentyny przy pomocy Francuzów, zmontowanie urządzenia i powrót w możliwie bezpieczny sposób. Przed wyjazdem spotkałem się z naszym lokalnym gadżeciarzem, w niektórych kręgach znanym także jako Leroy M., otrzymałem narzędzia wymienione w planie misji.

Podróż koleją, oraz lot na miejsce przebiegły spokojnie, jeśli spokojnym może być kilkunastogodzinny lot połączony z szumem, podskokami na wybojach. Naprawdę powinni wyrównać te chmury, widzieliście jak wyglądają od spodu? Od góry jest jeszcze gorzej, cały samolot aż podskakuje na tych dziurach.

Na miejscu głównie zajmowałem się poszukiwaniem brakujących części urządzenia, instalowaniem oprogramowaniem oraz wspomaganiem klienta w prezentacji. Niby nic wielkiego, ale mocno czasożerne, było bardzo mało czasu zobaczyć cokolwiek – no może poza krótką chwilą w niedziele, kiedy było dość czasu, żeby zobaczyć trochę jak miasto wygląda. Najsilniej nasuwa mi się porównanie do gry SimCity, kwadratowe bloki domków, autostrada przez środek miasta (wiecznie zakorkowana). Wszyscy nagminnie używają klaksonów, to tu wymyślono cukier w torebkach oraz nanosekundę.

Firma do której tam pojechałem jest drugą największą grupą medialną w Argentynie. Ma swoją własną newsową stację telewizyjną, kilka stacji radiowych oraz trochę czasopism. W niepozornym budynku pracuje kilkaset osób. Budynek z zewnątrz wygląda jak magazyn. Nie ma neonu ani żadnego napisu, tylko czasem przed budynkiem staje telewizyjny wóz transmisyjny.

Powrót

Taki sam lot, taka sama trasa tylko w drugą stronę. Pamiętam, bo kiedyś w ulicy sezamkowej mówili o tym, że jak się wraca, to się mija to samo, tylko w odwrotnej kolejności.  Na lotnisku w Warszawie służba celna próbowała dogłębnie zaznajomić się z zawartością mojej walizki. Niczym poszukiwacze zaginionej arki szukali ukrytych skrytek wewnątrz dna walizki. Może bym i ją im zostawił, tylko musiałbym rzeczy w rękach do Rzeszowa przywieźć.

,

2 Comments

Relacja z pola bitwy

Zaprawdę powiadam wam, stare siedlisko opuszczone już stoi, już jeno wiatr świszcze przemierzając puste przestrzenie. A zaczęło się to tak.

Kończ oglądać te laski i rozkręcaj swoje biurko Dwa piwa, skocz po dwa piwa

Dnia 29 maja roku pańskiego 2009 ciężkie, ołowiane chmury nieboskłon skryły. Niebiosa rzewnie płakały, żegnając kwiat rycerstwa, który do drogi się sposobił.

Jesteś pewien, że z tego nie wyjdzie samolot?

Przemierzywszy drogę dzielącą starą twierdzę od nowego zamczyska, każdy ochoczo zabrał się sposobić miejsce, które w najbliższym czasie niemalże za dom rodzinny służyć mu będzie.

Mam moc. A ja kubek.

Jedni ekscytacyję wykazywali

Nie mam pojęcia jak się do tego zabrać

inni z zatroskaniem nad dobytkiem się pochylali, próbując do ładu go doprowadzić a i funkcyje jakie spełniać powinien mu przydać.

Przerwka na skok z balkonu?

Był także czas, aby zakątki siedziby zwiedzać

Nieprzebyte przestrzenie

i niezmierzonymi niczym stepy Akermanu przestrzeniami oczy i duszę nacieszyć.

Patrz jakie fajne coś znalazłem...

Kilku wojów odwagą wielką wiedzionych, udało się w okolicę najbliższą aby ocenić jakież to trofea i łupy na nich czekają. Zasoby oceniwszy z dumą do porządkowania nowej siedziby powrócili. Tako zakończył się ten wyjątkowy dzień. Nowa Era tym samym nastała.

No Comments