Tank, który wcale czołgiem nie jest, czyli rzecz o grających elektronicznych bebechach.

Pamiętacie jeszcze być może całkiem świeżą relację z podróży Jakuba do Argentyny? Cóż on tam porabiał ciekawego? Otóż montował tam niejakiego tanka. A cóż to jest ten tank zapytacie. Otóż mamy w rzeszowskim PGSie swojego tanka i nie omieszkam go pokazać! Tank ten jest od dłuższego już czasu z nami. Jeszcze przed zmianą biura sprowadzony do nas (bardzo przy okazji kuriera w zdumienie wprawiając) wisiał sobie skromnie na ścianie. Brzydki był i zardzewiały. Nie nadawał się do powieszenia w nowej siedzibie. Tak więc razem z Jakubem rozpoczęliśmy proces renowacji tego cuda techniki. Rezultat możecie podziwiać poniżej.

Cóż to jest zapytacie. Jak widać nie jest to czołg. Nie przypomina również tanków produkowanych przez klienta, dla którego Jakub pracuje. Jest to zwykła stalowa kratownica z poprzypinanymi bebechami. Grającymi bebechami na dodatek. No może nie do końca grającymi bo jak na razie nie ma podłączonych głośników.

Tank został odrestaurowany w czynie społecznym przeze mnie i Jakuba. Dlaczego tak? A bo taką mieliśmy ułańską fantazję :-). Poszło na niego dwie małe puszki szarego hammerita (bo pomarańczowego nie było), trzy haczyki z kołkami, osiem sztuk teflonowych podkładek (coby ściany nam niecnie nie rysował) oraz dwie paczki czarnych opasek zaciskowych.
Gdy płyta główna została już porządnie wymalowana z obydwu stron dwiema warstwami (co zajęło oczywiście dwa tygodnie) przystąpiliśmy z Jakubem do czynności Feng Shui. W rozmieszczaniu elementów wydatną pomocą uraczył nas Hrabia. Pospinaliśmy wszystko do … no do płyty głównej i voila.

Ustrojstwo to wyposażone jest w ekran dotykowy, za pomocą którego wybiera się różne ciekawe rzeczy. Finalne wersje tanków posiadają oprogramowanie tworzone przez Jakuba i Piotra. Oprogramowanie to jest po prostu internetowym sklepem z muzyką. Tanki takie stoją w różnych miejscach świata na przykład na lotniskach i umożliwiają ludziom spragnionym nowych dźwięków odsłuchiwanie i kupowanie tychże.

Nasz tank wisi sobie nieśmiało w kantynie i wyświetla prezentację o pracownikach. Od czasu do czasu służy Jakubowi do testowania tworzonego softu.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *