Słońce zaćmą przesłonięte, czarne ptactwo zza mórz powracać zaczyna a lud strwożon rychłych a nieuniknionych zmian oczekuje. Dyć mury zamczyska, nowej siedziby zakonu naszego juści na ukończeniu.

Jeszcze-li tylko posłania gotowość potwierdzającego oczekujem, obwieszczenia iż wszelkie komnaty odpowiedni wystrój otrzymały i niezbedną infrastrukturyją do wzmożonej pracy zachęcać nas będą. Przyjdzie się nam więc niebawem do drogi sposobić, dobytek wszelki do koni przytroczyć i kierując swe oczy ku murom wielkiego grodu – Rzeszowa – kolejną wędrówkę rozpocząć. Jako rajski ogród nowa siedziba wszystkim się jawi. Atrakcyje czekają tam niezliczone, że kilka z nich wyliczę tylko pozwólcie. Pierwej wspomnę miejsce każdemu rycerzowi przypadające.

Niezmierzone przestrzenie, gdzie nawet koń w pełnym rynsztunku godzinami by kroczył a współbrata napotkać by nie zdołał. Miejsce spokój skołatanym sercom dające takoż znaleźć można będzie. Tam, każden umęczon trudem jaki codzienność zakonna niesie, spokoju duszy zazna. Także i ci, którym ujścia nadmiaru emocyj zaznać potrzeba, znajdą komnatę dla siebie wydzieloną. Tamże uciechom i honorowej rywalizacji oddać się będą mogli tudzież zgłębiać niepoznane bezkresy muzyki rozmaitej będzie im dane. Takoż i sali gdzie stół okrągły ustawion będzie zabraknąć nie dane. W niej to kwiat rycerstwa naszego do rady stawać będzie i o sprawach ważkich dla zakonu konsensusu szukać będzie. Azali wierzchołkiem ogromnej góry atrakcyj to jest, przez Jaśnie Państwo Prezesów wespół z komturem naszym przygotowanych. Temu oczekiwania kres każden z nas jako zagubiony wędrowiec gwiazdy polarnej na niebiesiech wypatruje.

Jeszczem tego na oczy swe nie  obaczył, jedynie wizyję komtura naszego przedstawiam (a tenże dogląda postępów dnia każdego niemalże). Przekonan jednakoż jestem, iż radością przepełnion niebawem Wszem obwieszczę bram Edenu otwarcie a i dowody sielskiego życia przedstawić dane mi bedzie.

Wasz oddany Hrabia.

W ubiegły czwartek, czyli 12.03.2009, zaskoczyła nas niespodziewana wizyta. Zawitał do nas gość z południowej Norwegii przybywający. Niezmiernie wysoki ów człowiek przywitał się ze wszystkimi chwaląc koszulkę moją, „Space Invaders” przedstawiającą (podobno dzieciństwo mu przypomina, choć na aż tak starego to nie wyglądał). Poczekał aż wszyscy pracownicy stawią się w piwnicach przybytku naszego. Gdy wszyscy już przybyli, przedstawił się dziwnym imieniem, którego nikt potem nie był w stanie powtórzyć. Pokrótce wytłumaczył w czym cała sprawa. Otóż mieliśmy wykonać kilka zadań polegających na estymacji czasu dla różnych ciekawych projektów. Zajęło nam to od 1.5h do 2h. Po tym czasie oczywiście zaczęliśmy dyskutować o wynikach przy kawusi. Rozrzut wyników był tak przytłaczający, że aż nam włosy na głowach się podniosły. Jakieś marne 953% różnicy.

Pokrzepieni wynikami udaliśmy się do swoich codziennych obowiązków. Nasz gość, widząc nasze niepewne miny uraczył nas swoim narodowym przysłowiem: „Etter regn kommer solskinn”. I tym pozytywnym akcentem kończę relację z tej wizyty.

Szukając wyzwań nowych trafiłem wraz z towarzyszem moim, kniaziem Mirosławem, czas jakiś temu do kraju zamieszkiwanego przez ludzi z rogami na głowach się obnoszących. Kraina, Norwegią zwana, zaiste zacna, mieszkańcy gościnni a przydrożne gospody zapachami jadła wszelakiego do wstąpienia w ich podwoje zachęcają.

Ze stalowego ptaka wysiadłszy, odwiezieni zostaliśmy do jednej z oklicznych twierdz na wzgórzu strategicznie umieszczonych, która za dom przez dni najbliższe służyć nam miała. Tam powitanie zgotowane było, godne mężnych wojów jakich gościć dane było.

Trudy podróży z barków otrząsnąwszy, udaliśmy się na zwiad w okolicę najbliższą aby zwyczajów miejscowych zaczerpnąć a i spichlerze na dni najbliższe zapełnić. Pierwsza nas tutaj siurpryza spotkała. Krainy jakie do tej pory odwiedzić dane mi było zacnym rycerzom pojazdy kołowe w ofercie przedstawiały. Wikingów woje, ku zaskoczeniu memu, nabywać radzi pojazdy wodę za drogę używające.

Dnia pewnego zaproszenie na ucztę suto zakrapianą umyślnym przysłano. Jako że okazyj takowych opuścić nie wypada, z radością do towarzystwa dołączyć spieszyliśmy. Kolejny lokalny zwyczaj został nam przedstawiony. Przed rozpoczęciem uciech przy stołach obficie zastawionych, jest chwila na swawole innego typu przewidziana. Niczym gra wstępna z nadobną białogłową, lud zabawy szuka lokalnymi trunkami racząc podniebienia. Azali niczym dziwne przedstawienie wsytko wygląda. Dwóch mężów przedmioty do wioseł podobne szarpie oraz palcami obściska. Jeden kijami okłada pięć dziwnych talerzy, nogą przy tym tupiąc. Kolejny z nich, w przedmiot podłużny a obły ryki wydaje. Wszystko to aby w kolorowy, widoki zmieniający obraz wzrok wlepić i potwornego jazgotu całą komnatę wypełniającego słuchać. Zaiste, bez beczki chmielowego trunku uciechy z tego czerpać sił nie ma.

Ekskursję po dalszej okolicy odbywszy, z Wikingami w temacie najbliższych planów się naradziwszy, wrócilim na łono kraju naszego, gdzie w spokoju wydarzenia przeszłe ku potomności spisać teraz mogę.

Wasz oddany Hrabia.

Kiedyś, w zamierzchłych czasach, gdy łono PGSu nie było nam jeszcze znane, hymnem dla nas był poniższy utwór:

Teraz jednak, gdy recesja zmyła deweloperów budowlanych z powierzchni naszego miasta, nie chcemy już zarabiać jak oni! Nastały inne czasy! Czasy świetlanej przyszłości! Czasy deweloperów jakże innych! Zaśpiewajmy o nich!

Nastał nasz czas!

Weryfikacyję czas zacząć – tako nakazał jaśnie pan Pracodawca oddając tym samym w ręce nasze narzędzie przez jednego z zacniejszych rycerzy wykonane. I rzucił się lud pracą ciężką utrudzony, aby o przyszłość swą świetlaną starania rozpocząć. Mężni woje szeregiem stanąwszy, z cieniami przyszłość przesłaniającymi ściarać się poczęli. Jako że droga sukcesem uwieńczona, każdego ścieżkami cierniem gęsto usłanymi wiedzie, nie od razu oglądać wyniki nam dane będzie. Pierwej starszyzna opinie raczy o wszystkich wyrazić, do konsensusu między sobą dojść musi. Tedy wyniki każdemu z osobna do wiadomości przedstawione będą.

A woje mężni pojedynki codzienne toczą, cień za cieniem wichrem walki rozwian ostaje, wiatrak kopią kruszony w gruz się obraca. Kolejne bastiony wroga czoła ku ziemi przed jaśnie Pracodawcą chylą.

Mnie jedynie obawy spokoju nie dają. Czy-li ta Weryfikacyja, jeśli zdobytą zostanie, niecnym celom służyć nie będzie. Wiedziony doświadczeniem, złych wspomnień po dziś dzień z tym związanych pozbyć się nie mogę. Podstępnymi słowy, lukrem zaprawionymi, omamionym będąc szczerze opinię wyraziwszy, fałsz i oszczerstwa za odpowiedź mi dano. Na nic zapewniena, iż nie o ocenę chodzi. Na nic obietnice rozwój ducha i umysłu zapewniające. Tym samym szacunek cały w mych oczach utaciwszy, poprzedni mój senior, Dziedzicem w kręgach niektórych zwanym, profity z wasalstwa mego otrzymywać przestał.

A walka z zastępami wrażych bagów trwa. Jednostki testów do walki ruszyły. Przeciwko chord po zęby w metal zbrojnych rikłajermentów stanąwszy, siły zebrawszy kompilacyją wzmocnione z okrzykiem RUUUN!!! na ustach na wroga idą. Zważać im jednak trzeba, aby w ferworze walki memorii całej nie utracić. A pamiętajcie iż wróg w dyspozycji zacne jednostki posiada. A to kore-damp, czy też memory-folt alibo lak-of-risors spoustoszenia w szeregach naszych szerzyć mogą. Zbrojni jednak w oręż jakości najwyższej, doświadczeniem wieloletnim w bojach wielu zdobytym za oparcie służącym i tę walkę wygramy.

Zakończenia batalii wyczekując, już ciągu daleszego wypatrywać Wam polecam.

Wasz oddany Hrabia.