Każda jutrznia, budząc mnie ze snu dającego spoczynek, oznajmia mi wieści takowe:

Dzień nowy nastaje, idź, czyń dobro a rób to ku chwale jaśnie Prezesów. Ich to łaski, lśniącym strumieniem spływają na głowę twoją, dając ci poczucie spełnienia tobie a familija twoja szczęściem twem wespół się raczy. Pamiętaj jednako, niech wszystko co czynisz dobre będzie, gdyż nie tylko jaśnie Prezesi oko swe cieszyć pragną owocem pracy rąk twoich. Takoż Klient pragnie plon stukrotny zebrać z pola jakie dla niego staraniem obejmujesz.

Tedy z ochotą dosiadam rumaka swego, by, skoro świtanie rumieniec swój wokół rozleje, na murach zamczyska naszego się stawić i piersią swą osłonę dawać przeciwko wszelakim przeciwnościom jakie wrogie technologije ku nam kierują.

Przychodzi też czasem dzień, kiedy wszelakie nasze starania doceniane zostają po stokroć. Oto Klient do wrót naszych kołacze i o schronienie prosi. Znak to dla nas, iż czas ostatecznej próby nadchodzi. Czy z podniesioną przyłbicą z niej wyjdziem, czy okrywszy twarz wstydu zasłoną unikać wzroku każdego będziem – okaże się niebawem.

Przyszedł i na moją drużynę czas próby. Oto z odległej, zamorskiej krainy, Wikingom domem będącej, kniaź Magnus przybył by wysiłki nasze ocenić. Okazyja to wielka, by tradycyji zadość czyniąc, gościnność polską, w całem świecie sławną, okazać. Pierwej, dokładnie słów jego wysłuchawszy, własne opinie wyrazić się ośmielilim. Widząc Klienta oczy radości i zadowolenia pełne, wysiłki nasze jakie od miesięcy czynilim by projekta zakończyć docenione zostały. Temata współpracę omawiające wyczerpawszy, do przyjemniejszych dziedzin przeszlim. A kiedy dzień chylić się już ku końcowi począł i wieczór ciemnem swem płaszczem okolicę zakrywać zaczynał, na odświętne ucztowanie miejsca szukalim. Tamże przy trunkach wszelakich więza przyjaźni zacieśnialim. Ani obejrzeć się nam przyszło kiedy czas pożegnania nadszedł. Czując jednak obowiązek dobrze spełnion i widząc Klienta minę radością naznaczoną, z nadzieją w przyszłość patrzym kolejnych wyzwań z jego strony oczekując.

Zostaliśmy kolektywnie połechtani i podrapani za uszkami. Tym milsza ta pieszczota, iż docenia pracę, jaką wkładamy w prowadzenie tegoż przybytku. Czarę rozkoszy przepełnia dodatkowo fakt, że jest to wyróżnienie „Dla pracowników IT z poczuciem humoru i zacięciem (nie tylko) redakcyjnym„, czyli ktoś docenił wytwory naszych, cyfrowo-zdrowo-powykręcanych, umysłów. Wytwory, które niejednokrotnie są bardziej zakręcone niż świński ogon, a które świadczą jedynie o tym, iż autor ma nawalone co najmniej jak u cyganki w tobołku. Wiecie co w tym wszystkim jest najpiękniejsze? Najpiękniejsze jest to, że ktoś to czyta. 🙂

Blog Firmowy Roku 2009